 |
Sferasnu
wszystko o snach
|
|
Moje spostrzezenia. |
| Autor |
Wiadomość |
WojtekJr
Zaawansowany
Wiek: 24 Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 15 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2008-08-24, 21:50 Moje spostrzezenia.
|
|
|
Oto moje spostrzezenia na temat samego spania:
1. Kazda pobudka a nastepnie powrot do snu zwieksza mozliwosc uzyskania LD, ale rowniez pomaga lepiej wykorzystac czas i wstac wypoczetym.
2. Obudzenie sie w fazie REM jest czyms boskim. Np. dzis ustawilem budzik po 5h snu i delikatny dzwiek komorki wybudzil mnie z realistycznego snu. Bylem tak wypoczety i swiadomy ze moglbym wyskoczyc z lozka i biegac.
3. Obudzenie sie poza faza REM powoduje ogolne zamulenie i negatywne nastawienie do swiata od samego rana. Mimo ze np. spalismy 8h to czujemy sie niewyspani.
4. Nie spij ponad 10h. Jest to fajne uczucie moc tak dlugo pospac, jednak towarzyszy temu przez caly dzien ociezalosc glowy i dziwne uczucie. Kto doswiadczyl to wie.
Jesli przychodzi wam do glowy cos jeszcze to piszcie :) |
_________________ Wszystko jest wytworem naszego umysłu. Dlaczego rozdzielać sen od rzeczywistości? |
|
|
|
 |
Dragon
Administrator

Dołączył: 20 Sie 2008 Posty: 112 Skąd: Jasło
|
Wysłany: 2008-08-25, 06:41
|
|
|
Witaj Wojtku!
Co do Twoich spostrzeżeń to są one ciekawe i warto się nad nimi zastanowić aczkolwiek nie podchodził bym do nich dogmatycznie. Pobódki w nocy jak piszesz mogą być korzystne, ale nie zawsze i zależy to też od ich tła i wielu innych czynników.
Podobnie jest z pobudkami w fazie REM (zakładam, że pisząc o fazie REM masz na myśli okres snu, kiedy śnią Ci się sny - chyba że sypiasz z EEG na głowie:-) z mojego doświadczenia wynika, że różnie z tym bywa choć być może coś w tym jest.
Co do długości spania to zapewne też masz rację, ale zalezy to od okoliczności niekiedy dłuższy sen może być korzystny i wskazany.
Warto tu jeszcze dodać, że przede wszystkim jakość snu jak i pamiętanie snów zależy przede wszystkim od stopnia zrelaksowania w okresie kiedy kładziemy się spać. Ogólnie mozna powiedzieć, że im lepiej się zrelaksujemy zasypiając tym lepiej się wyśpimy i moim zdaniem to jest klucz do dobrego snu - nawyk dobrej relaksacji przed snem i w momencie zasypiania - co skoro wspomniałeś o LD zwiększa szansę na LD. Z badań nad LD wynika, że jedyna róznica jaka występuje między LD a przeciętnymi snami to wzrost fal alfa a więc relaksacji nic więc dziwnego, że spontaniczne LD pojawiają się często u ludzi praktykujących medytację wyciszającą zaś ludziom zestresowanym i rozproszonym zdecydowanie trudniej osiągnąć LD. Jak podaje LaBerg ilość LD u medytujących jest większa i wyższej jakości niż u ludzi stosujących inne metody. Trudno też osiągnąć LD za bardzo się starając, naciskając lub pragnąc LD bo to wywołuje napięcia a więc zmniejsza szansę na pojawienie się LD mimo, że jak wiesz motywacja odgrywa tu ważną rolę. Warto jednak pamiętać, że LD bywają też różnej jakości i wywołane różnymi czynnikami np. sporo spontanicznych LD to LD wywołane wzrostem uwagi pod wpływem silnego nagatywnego stanu emocjonalnego związanego z koszmarem więc w tym wypadku wiążą się też ze wzrostem napięcia. Inne LD powstają pod wpływem nacisku i spłycenia snu itp. są to więc niskiej jakości LD powstałe pod wpływem napięcia zaś z drugiej strony mamy wspaniałe LD powstałe pod wpływem rozluźnienia i pozytywnych emocji. Stąd niektórzy mówią, że LD poprawia jakość ich snu a inni, że nie wysypiają się przez LD.
Moim zdaniem wiele czynników wpływających na jakość snu ma indywidulany charakter i tak jest np. z długością snu. Niektórzy ludzie śpią za długo i przez to nie wysypiają się i nie mają energii inni śpią tyle samo a funkcjonują kwitnąco i wysypiają się inni zaś śpią za krótko i nie wysypiają się a jeszcze inni śpią krótko i doskonale im to służy Warto poobserwować siebie i zobaczyć jak to jest u nas.
Ja miewam okresy, że sypiam krótko i wszystko funkcjonuje doskonale, ale miewam też okresy, że potrzebuję trochę więcej snu - np. sypiam po 5 godzin na dobę, doskonale pamietam sny a w dzień mam wiele energii a czasami czuję napięcie i wtedy potrzebuję pospać np. przez dzień lub dwa po 12 albo i więcej godzin aby uwolnić się od napięć i poczuć jak nowo narodzony, przeciętnie zaś sypiam ok 7-8 godzin. Zauważyłem, że okres snu zazwyczaj skraca mi się kiedy jestem dobrze zrelaksowany. Intensywnie relaksując się przed snem mogę miesiącami funkcjonować na najwyższych obrotach w doskonałej formie sypiając po 4-6 godzin na dobę (Choć nie polecam na dłuższą metę
Dzięki za spostrzeżenia mam nadzieję, że inni też podzielą się swoimi uwagami i doświadczeniami w tej mierze i że może przyniesie to komuś pożytek. Niestety znając ludzi mających problemy ze snem wiem, że mają oni psychozę na punkcie snu, która zazwyczaj sama jest przyczyną tych zaburzeń i kiedy słyszą o skracaniu snu dostają szału bo ich chora wiara w to, że trzeba długo spać bywa fanatyczna i wojownicza |
|
|
|
 |
WojtekJr
Zaawansowany
Wiek: 24 Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 15 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2008-08-25, 08:26
|
|
|
Wszystko zalezy od organizmu
W tym co piszesz masz wiele racji, ale eksperymentujac ze soba i obserwujac siebie zauwazylem ze u mnie wszystko zalezy nie tylko od relaksacji a od stanu umyslu przed snem. A swietnie go oczyszcza wysilek fizyczny. Jesli sie zmecze przed snem to potem nie potrzebuje relaksacji, bo brak wysilku sam w sobie jest juz relaksacja i szybko sie zasypia, a do tego umysl jest juz oczyszczony. Tak jak mowie - ja jestem malo podatny na medytacje i wole pocwiczyc :P
I jeszcze jedno bardzo wazne spostrzezenie. Jesli danej nocy mam LD to budze sie po 7 godzinach jak nowo narodzony, tuz po LD rowniez. Gdy snie normalnie 8,5h to minimum do prawidlowego funkcjonowania. |
_________________ Wszystko jest wytworem naszego umysłu. Dlaczego rozdzielać sen od rzeczywistości? |
|
|
|
 |
Dragon
Administrator

Dołączył: 20 Sie 2008 Posty: 112 Skąd: Jasło
|
Wysłany: 2008-08-26, 08:09
|
|
|
Masz 100% racji wszystko zalezy od stanu umysłu przed snem i cała sztuka to rozwinąć właściwy stan umysłu kiedy zasypiamy. Wysiłek fizyczny doskonale sprzyja (o ile nie przegina się pały dobrym snom i relaksacji. U mnie dobrze mi służa wieczorne relaksujące wyciszające spacery. Tym niemniej nie ma czegoś takiego jak brak podatności na relaksację czy medytację, tego poprostu trzeba się nauczyć i znaleźć dla siebie odpowiednią metodę a przede wszystkim nabrać w tym trochę doświadczenia i umieć zastosować to co w danym momencie jest potrzebne i efektywne - pięknie to wyjaśnia Tenzin Wangyal Rinpocze we fragmencie wykładu jaki przytoczyłem w części poświęconej milam. U mnie często cudów dokonują proste ruchowe relaksacjie bądź automasaż relaksacyjny przed snem pozwalając uwolnić się od napięć w ciele i błogo zasnąć by śnić relaksujące sny. Z kolei relaksacja odechowa zwiększa intensywność snów i doskonale wpływa na pamiętanie snów, ogólnie każda forma relaksacji wykonywana właściwie bardzo korzystnie wpływa na sen i śnienie i sprzyja wystąpieniu LD. W sumie to z badań nad LD wynika, że ld niczym nie róznią się od innych snów z wyjątkiem tego, że zazwyczaj jest w nich więcej fal alfa a więc są to bardziej zrelaksowane sny. Twoje spostrzeżenie dotyczące wysiłku fizycznego są bardzo cenne i dobrze, że o tym napisałeś myślę, że dla wielu może to być bardzo cenna metoda. |
_________________ życie jest snem |
|
|
|
 |
Guen

Wiek: 32 Dołączyła: 27 Sie 2008 Posty: 7 Skąd: Łuków/Kraków
|
Wysłany: 2008-10-01, 16:15
|
|
|
Uważam, że jak ze wszystkim tak i ze snami ... co człowiek to obyczaj Ja zwykle sypiam ok 5-6 godzin. Gdy jestem w trasie to zwykle ok 4 a czasami nawet mniej i nie przeszkadza to w normalnym funkcjonowaniu na pełnych obrotach. Co jakiś czas jednak muszę odespać i wtedy nawet do 12 godzin.
Natomiast znaczącą rzeczą dla mnie jest medytacja i relaksacja. To podstawa dla jakości snów. Poza tym bardzo ważny jest dla mnie klimat w sypialni. Świeże powietrze, lekki zapach kadzideł lub ulubionych perfum, świece, ulubione kolory - to wszystko sprawia, że sypialnia jest dla mnie świątynią. Unikam jak ognia jedzenia w łóżku, zasypiania z książką w ręku a już szczególnie nie ma mowy o telewizorze w sypialni. Za to bardzo lubię wyciągnąć się z kieliszeczkiem czerwonego wytrawnego, włączyć delikatną muzyczkę i po prostu delektować się nie myśląc o niczym.
Wysiłek fizyczny faktycznie może być dobrym relaksem, szczególnie gdy na codzień pracuje się raczej głową. Dla mnie rąbanie drewna lub kopanie działa rewelacyjnie. O przerzucaniu gnoju w stajni już nawet nie wspomnę! Jednak... dla osób, które nacodzień pracują fizycznie dodatkowy wysiłek bedzie tylko katorgą.
|
_________________
 |
|
|
|
 |
Smok
Gość
|
Wysłany: 2008-12-01, 00:52
|
|
|
Od wielu dni bardzo mało sypiałem przez granie po nocach w Diablo2:-) Nic więc dziwnego, że byłem coraz bardziej rozbity wewnętrznie, zauważyłem spadek energii, rozdrażnienie, rozproszenie i ogólnie wiele symptomów związanych z niewyspaniem i przemęczeniem. Oczywiście wiedziałem, że to co robię jest głupie i nic dobrego z tego nie wynika, mówiłem sobie nad ranem, że przeginam pałę i więcej to się nie powtórzy, ale nałóg jest nałogiem:-) Kiedy kładłem się nad ranem oczywiście szyja mi pękała z bólu podobnie jak i ramię oraz kręgosłup. Fałszywym było by tłumaczenie a raczej wymówka, że to przez ból zęba – po prostu amok bo wciągnęła mnie ta gra i dopóki nie wygram nie mogę się zapierać, że znów nie zdarzy mi się zarwać nocki:-) Myślałem, że już dawno z tego wyrosłem, ale jak widać myliłem się:-) Nie piszę tego jednak jako wynurzenia starego nałogowca, który po latach abstynencji wpadł w cug tylko aby przedstawić sytuację. Pomyślałem, że muszę coś z tym zrobić aby budzić się w formie a nie obolały i ledwo żywy i od kilku dni nie wiem od ilu (jak to w amoku:-) zacząłem po wstaniu od komputera zamiast dowlec się do łóżka i paść zmuszać do ruchowych ćwiczeń relaksacyjnych i automasażu w nadziei, że rano będę mniej zmasakrowany i o dziwo wstaję w dobrej formie fizycznej nic mnie nie boli i funkcjonuję nieporównywalnie lepiej. Postanowiłem podzielić się tym spostrzeżeniem bo może to komuś pomóc a efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. W krytycznej sytuacji te ćwiczenia okazały się dla mnie bezcenne i uświadomiłem sobie ich potężny potencjał teraz mam zamiar uczynić z tego rutynę widząc jak one na wielu płaszczyznach cudownie oddziaływują na ciało i ducha:-)
Mógłbym napisać więcej na ich temat, ale nie wiem czy to kogoś zainteresuje a poza tym dziś postanowiłem być twardy i położyć się wcześniej spać:-) |
|
|
|
 |
lehcyfer
Wiek: 37 Dołączył: 21 Sie 2008 Posty: 11 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2008-12-01, 13:33
|
|
|
To na czym się koncentrujesz wzrasta.
Wewnętrzne niezadowolenie dało ci odczuć że zboczyłeś z kursu. Intuicja podsunęła ci drogę osiągnięcia tego na czym ci naprawdę zależy, a ty na nią wkroczyłeś.
Relaksacja.
A gdybyś grę potraktował jako ćwiczenie w relaksacji - podczas gry bądź świadomy naprężeń w ciele i rozluźniaj je - grać w pełnym relaksie, bez ciągłego napięcia mięśni, świadomy swego ciała. Brzmi jak niezła medytacja w działaniu... |
_________________ "Nie ma łyżki." |
|
|
|
 |
Dragon
Administrator

Dołączył: 20 Sie 2008 Posty: 112 Skąd: Jasło
|
Wysłany: 2008-12-03, 00:36
|
|
|
Witaj Lechu Cyferze!
Nie będę się tu rozwodził nad motywacją mojej maniackej szaleńczej gry! W pewnym sensie oddają ją słowa Cleona z mojego ulubionego opowiadania "Wczoraj dziś jutro": "Gdy filozofia zawodzi - co czasem może się zdarzyć wtedy należy szukać ukojenia w walce z barbarzyńcami" a jak wiadomo walka z barbarzyńcami nie służy relaksacji lecz rozładowaniu emocji, podniesieniu adrenaliny i ogólnemu wykończeniu czyli jak słusznie zauważyłeś zboczeniu z drogi Maksymalny wzrost Yang sprawia, że zaczyna rozwijać się Yin
Wyglada na to, że praktycznie skończyłem już z grą choć został mi jeszcze do pokonania sam Diablo, ale to już tylko formalność i być może kiedy zasiądę by dokończyć formalności zastosuję się do Twojej rady i potraktuję to jako ćwiczenie z relaksacji przy grze Choć już nie czuję ani potrzeby ani ochoty grania.
Doświadczenie z tymi ćwiczeniami jest jednak dla mnie bardzo cenne gdyż nie często ma się okazję sprawdzić coś w warunkach ekstremalnych i przekonać się o skuteczności tegoż jak miało to miejsce w tym przypadku. W podobnej sytuacji jak ja znajduje się wielu ludzi zmuszeni z powodu pracy spędzać całe dnie przy komputerze doswiadczając dokładnie tych samych symptomów dal nich znajomość takich ćwiczeń mogłaby okazać się nieoceniona zresztą działają one w każdym przypadku napięć stresu, przemęczenia, kiedy trudno uzyć czegoś innego niż pigułka. Z mojego jednak punktu widzenia istotne jest to, że przekonując się o ich skuteczności w ekstremalnych warunkach kiedy ich efekt jest niezwykle wyrazisty, wręcz spektakularny uswiadamiam sobie, że działają one w każdych warunkach choć jeśli wszystko jest ok. nie widać tego na pierwszy rzut oka. Wykonywanie ich w tak skrajnej sytuacji pozwoliło mi lepiej je zrozumieć i to jest piekne |
_________________ życie jest snem |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2008-12-03, 09:15
|
|
|
| A co to za ćwiczenia?:) |
|
|
|
 |
Dragon
Administrator

Dołączył: 20 Sie 2008 Posty: 112 Skąd: Jasło
|
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo
|